Trzecia wygrana z rzędu!

10 Oct 2019

Jedziemy popsuć trenerowi MOKS urodzinową imprezę – zapowiadali przed meczem. Na słowach jednak tylko się skończyło. Białostoczanie pewnie wygrali mecz 5. kolejki Futsal Ekstraklasy z Gwiazdą Ruda Śląska 5:3.

 

W poprzednich spotkaniach podopieczni Adriana Citko długo kazali swoim kibicom czekać na bramki. Tym razem już w 24 sekundzie meczu na listę strzelców wpisał się Michał Osypiuk. Szybki cios zaskoczył rywali, którzy przez kolejne minuty wyglądali na nieco zagubionych. Dopiero w 10. minucie udało im się przeprowadzić dobrą akcję, którą zamienili na gola. Zdobył go Alex Silva De Castro. Przez chwilę wydawało się, że rzeczywiście gościom uda się popsuć białostoczanom „imprezę”. Jednak niedługo przed przerwą zawodnicy MOKS znowu wyszli na prowadzenie. Bramkę zdobył świętujący urodziny Adrian Citko.

Druga odsłona meczu to dominacja gospodarzy. Widać było dużą motywację, co szybko przełożyło się na efekt bramkowy. Kolejne trafienia dołożyli Łukasz Gryko i Vitalii Lisnychenko (dwa). Było 5:1 i wydawało się, że jest po emocjach. Tym bardziej, że gospodarze mieli jeszcze kilka dobrych okazji na podwyższenie prowadzenia. Niestety zawodziła skuteczność, nie udało się również wykorzystać gry w przewadze po tym jak drugą żółtą i w efekcie czerwoną zobaczył zawodnik Gwiazdy Paweł Barański. Dekoncentracja zawodników MOKS spowodowała, że goście postanowili jeszcze zaryzykować i spróbować odwrócić losy meczu. Przyniosło im to dwie bramki.

- Myślę, że pierwsza część pierwszej połowy była dobra w naszym wykonaniu, potem trochę zaspaliśmy. Martwi mnie druga połowa, jestem nią załamany. Powinniśmy tu dziś wygrać 10:3. Prowadzimy wysoko, gramy w przewadze i dajemy rywalowi drugi oddech. Takie rzeczy nie mogą nam się przydarzać. Z lepszymi zespołami zostalibyśmy mocno skarceni – przyznał Adrian Citko.

Trener białostockiej drużyny widząc, że rywale się rozpędzają nakazał aby bramkarską bluzę założył Mateusz Lisowski.

- No pojawiło się to rozluźnienie podobnie jak ostatnio w Gliwicach. Dlatego trener zdecydował, że potrzebne jest wycofanie bramkarza byśmy lepiej utrzymywali się przy piłce i to zdało egzamin – przyznał po meczu kapitan MOKS.

Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 5:3 i zespół MOKS po trzeciej wygranej z rzędu awansował na najniższy stopień podium ligowej tabeli.

- Przejechaliśmy szmat drogi i wielka szkoda, że nie daliśmy z siebie tyle ile potrafimy. Byliśmy przygotowani na ten mecz. Chcieliśmy grać głęboko i czekać na kontry. Ale rywale dobrze operowali piłką i tym nas nieco zaskoczyli. MOKS nie był wcale takim mocnym zespołem, mogliśmy tu spokojnie zapunktować. W końcówce uwierzyliśmy, że jeszcze damy radę zdobyć chociaż punkt. Czuję się ogromnie rozczarowany – stwierdził wprost Łukasz Kujawa, trener zespołu z Rudy Śląskiej.

 

 

Udostępnij na facebooku
Please reload