Z Pniewami znowu na remis

10 Nov 2019

 

W poprzednim sezonie było 4:4 a w tym białostoczanie zremisowali u siebie z Red Dragons Pniewy 2:2. Mecz był bardzo emocjonujący i żaden z zespołów na pewno nie jest zadowolony z podziału punktów.

 

- Źle zagraliśmy w pierwszej połowie. Nie radziliśmy sobie z realizacją założeń przedmeczowch. W szatni w przerwie mieliśmy poważną rozmowę i w drugiej odsłonie było już znacznie lepiej i dogoniliśmy gospodarzy a jeszcze była szansa by równo z syreną zgarnąć pełną pulę – powiedział po meczu szkoleniowiec zespołu z Pniew Łukasz Frajtag.

Pomimo tego, że optyczną przewagę w pierwszej połowie mieli gospodarze to jako pierwsi bramkę zdobyli goście. Kamila Dobreńko pokonał w 11. minucie Mateusz Kostecki, najlepszy snajper naszej Ekstraklasy. Zespół MOKSu był przez chwilę zaskoczony takim obrotem sprawy ale potem wziął się do odrabiania strat. Niestety zawodziła skuteczność. Wreszcie w 18. minucie do remisu doprowadził Vitalij Lysnichenko. Wkrótce potem rywale popełnili piąty faul. Mądra gra białostoczan doprowadziła do tego, że nastąpiło szóste przewinienie. Przedłużony rzut karny pewnie wykonał Adrian Citko. Jego trafienie było 200. golem zdobytym przez zespół MOKSu w Futsal Ekstraklasie.

Po przerwie gra stała się bardziej wyrównana. Oba zespoły stwarzały sobie liczne sytuacje strzeleckie, ale większość uderzeń na bramkę była albo blokowana albo niecelna. Ale jedna bramka padła. Błąd białostoczan wykorzystał Mateusz Kostecki zdobywając drugą bramkę w tym spotkaniu. Przed końcem meczu powtórzył się scenariusz z pierwszej połowy. Rywale popełnili szósty faul i po raz kolejny białostoczanie stanęli przed szansą pokonania Łukasza Błaszczyka z rzutu karnego. Tym razem Lysnichenko trafił jednak w słupek.

W ostatniej akcji meczu zespół z Pniew wycofał bramkarza i ten manewr o mało nie zakończył się sukcesem. Zaledwie centymetry dzieliły gości od zdobycia trzeciej bramki.

- Szkoda, bo mieliśmy więcej sytuacji. Jak się nie da wygrać to trzeba chociaż zremisować. No ale taki jest futsal. Boli to, że zdobyliśmy tylko dwie bramki, bo były okazje by padło ich więcej – podsumował mecz Adrian Citko.

 

Udostępnij na facebooku
Please reload